Powiat na weekend: Toszek - Wiadomości Knurów – miastoKnurów.pl

Powiat na weekend: Toszek

9 Lipca 2010 12:54
Źródło: Starostwo Powiatowe w Gliwicach, wikipedia.org, Zamek w Toszku, Gmina Toszek

W ramach naszego wakacyjnego cyklu, w którym prezentujemy najciekawsze atrakcje turystyczne powiatu dzisiaj wybieramy się do Toszka. Głównym punktem wycieczek do tej miejscowości jest zamek, unikalna gotycka budowla stanowiąca skarb dziedzictwa kulturowego Śląska.

Toszek położony jest w północno-zachodniej części powiatu  gliwickiego. Miasto liczy niemal 4 tys. mieszkańców, a cała gmina ma ich łącznie ok. 11 tys. Bezpośrednie sąsiedztwo Pyskowic oraz Gliwic pozwalają na szybki rozwój terenów należących do gminy, pomaga w tym z całą pewnością bliskość autostrady A4.

Zamek w Toszku - historia
Historia budowli obronnych w Toszku sięga prawdopodobnie X–XI wieku, kiedy to na miejscu obecnego zamku stał drewniany gród, niegdyś kasztelania, należący w okresie rozbicia dzielnicowego do książąt śląskich. Został zastąpiony murowanym zamkiem na początku XV wieku. W 1429 zniszczyli go husyci, a odbudował i uczynił z niego swoją stałą siedzibę książę Przemysław Toszecki. Przez lata rezydencja miała wielu właścicieli, m.in. Kaspra Colonnę, który odpowiada za przebudowę zamku. Po pożarze z 1811 nie planowano już odbudowy rezydencji, jednak po II wojnie światowej niszczejące budynki zostały częściowo zrekonstruowane.

Całość pierwotnego założenia zamku znajduje się dziś pod ziemią. Prace archeologiczne pozwoliły stwierdzić, że do pierwszej murowanej budowli należy środkowa część bramy wjazdowej. Również czterokondygnacyjna baszta u podstawy czworoboczna, powyżej ośmioboczna stoi na swoim pierwotnym miejscu, kryjąc pod sobą głębokie lochy. Za czasów Colonna powstały dwie boczne flankujące wjazd wieże. Budynek od północnej strony muru obronnego był w XVII wieku stajnią, o czym świadczyły zachowane ozdobne żłoby końskie w formie wnęk; w XVIII wieku zamieniony został na oranżerię.

Zamek w Toszku – obecnie
Aktualnie zamek stanowi siedzibę Centrum Kultury "Zamek w Toszku". Obiekt jest miejscem spotkań wielu pokoleń. Odbywają się tutaj liczne imprezy kulturalne oraz historyczne. 

Wszystkie pomieszczenia zamku są wykorzystywane. Na I piętrze budynku przybramnego mieści się biblioteka oraz czytelnia. Tam odbywają się wystawy plastyczne i wernisaże.

Na parterze - w sali biesiadnej odbywają się wieczorki poezji oraz zajęcia sekcji zainteresowań. Na parterze znajduje się również kawiarenka "Colonna", która została otwarta z myślą o zwiedzających Zamek turystach.

W przebudowanych wnętrzach dawnych stajni, znajdują się dwie ogromne sale bankietowe, w których organizowane są bankiety, koncerty, konkursy tańca oraz spotkania sekcji artystycznych działających przy Centrum Kultury ,,Zamek w Toszku''.

Najciekawszym obiektem Zamku jest wysoka baszta widokowa, która zaprasza turystów, aby oprócz pięknego widoku ziemi toszeckiej, zobaczyć teatrzyk kukiełkowy opowiadający legendę o "złotej kaczce" oraz w ciemni sali bez okien spotkać się z duchem białej damy.

Park zamkowy
Toszecki zamek posadowiony jest na wzgórzu, otacza go fosa, którą porastają interesujące  drzewa i krzewy. Obok zamku znajduje się park, który został założony w XVIII wieku. Rodzina Posadowskich uporządkowała lasek na wzgórzu zamkowym, tworząc z dawnej fosy alejkę spacerową. Powierzchnia dawnego parku to ok. 6 ha. Niektóre drzewa mają ok. 200 lat. Najczęstsze gatunki to wiąz, topola biała czy buk. Wzdłuż strugi rosną dęby, niektóre o obwodzie do 300 cm. Ogółem wyróżnić można około 28 gatunków drzew i krzewów. Fosa i park, mimo że już uporządkowane, przypominają trochę  dziki romantyczny ogród angielski.

Legendy o zamku

Wierny pies
Przed wiekami dzisiejsze tereny Toszka porastały gęste i bogate w zwierzynę knieje. Wybrał się tam na łowy jeden z książąt opolskich. Polowanie było udane, służba już znosiła pokonane sztuki zwierząt, ciesząc się, że zapasów mięsnych wystarczy na długie miesiące. Zmęczony łowami książę przysiadł na polanie wśród paproci i już po chwili zmorzył go sen. Czuwał przy nim wierny pies. Nagle zakołysał się zagajnik i wprost na śpiącego księcia zaczęły biec dwa olbrzymie odyńce. Służba zamarła. Tylko pies stanął bohatersko w obronie swego pana i stoczył nierówną walkę z dzikami. Szamotanina obudziła księcia. Tymczasem ranne odyńce uciekły do lasu, a wycieńczony pies podpełznął do stóp swego pana i kilka minut później na jego rękach zakończył żywot. Pan gorzko zapłakał nad losem swojego czworonożnego przyjaciela, z którym bawił się od najmłodszych lat. Pochował go na polance, gdzie rozegrało się całe zdarzenie. Książę powróciwszy z udanych, ale jakże smutnych łowów rozkazał na miejscu walki psa z dzikami postawić zamek i utworzyć osadę, którą nazwał właśnie Toszkiem. Takie bowiem imię nosił jego wierny pies.

Biała Dama
Podobno co roku o północy, w pierwszym dniu Świąt Wielkanocnych, gdy księżyc oświetla ruiny toszeckiego zamku, z jego podziemi wyłania się duch odzianej na biało pani. Długo snuje się ona  po rozległym dziedzińcu, zagląda do okien, pochyla się nad starą studnią i znika za basztą.

Jak głosi legenda, wspaniałym zamkiem słynącym z tego, że miał tyle okien, ile dni w roku, tyle komnat, ile nocy i tyle baszt i wieżyczek, ile miesięcy, władał niegdyś okrutny graf. Drżeli przed nim poddani, których nieludzko karał za byle przewinienia. Wymagał też od nich bezwzględnego posłuszeństwa. Opornych zaś wtrącał do lochów, z których nie było ucieczki. Graf miał wiernego sługę, ojca młodej i pięknej córki. Kochał sługa swoje dziecko nad życie. Tego nie mógł tolerować okrutny pan. Wymagał od sług miłości i uwielbienia tylko dla siebie. I chociaż zbliżały się Święta Wielkanocne wyprawił sługę z poselstwem do Gliwic. Sam zaś wtargnął do komnaty jego córki, która właśnie przebierała się w białą koszulę do snu. Wiedziony nieuzasadnioną chęcią zemsty, chwycił dziewczynę za włosy, owinął jej głowę prześcieradłem i wywlókł na dziedziniec. Tam poturbowaną udusił i wrzucił do studni. Sługa powróciwszy do zamku, długo szukał swojej córki. Nie znalazł jej, ale od innych sług dowiedział się, co zaszło na dziedzińcu zamkowym. Wtedy oszalały z wielkiego wewnętrznego bólu zapadł na ciężką chorobę. Leżąc na łożu śmierci rzucił straszne przekleństwo na zamek „zgiń, przepadnij, zamień się w stertę gruzu i ruin!”. Klątwa spełniła się już niebawem. Graf umarł w straszliwych męczarniach, a zamek nawiedził ogromny pożar.

Podobno Biała Dama, chodząc po zamku w ciemną wielkanocną noc, szuka ojca. Ukazuje się niektórym mieszkańcom Toszka, ale tylko tym, którzy choć troszeczkę w nią wierzą.

Złota kaczka
Dawno, dawno temu toszecki zamek zamieszkiwał hrabia von Gaschin (dziś jego nazwiskiem nazwano zamkową galerię). Był bardzo bogaty. Ożenił się z ubogą, lecz bardzo piękną i szlachetna panną z podprudnickiego dworu. Młoda żona od razu nie spodobała się służbie. Była wyszydzana i na każdym kroku jej dokuczano. Dziewczyna czuła się w zamku bardzo samotna, nie mogła się przyzwyczaić do bogactwa i przepychu nowego domu oraz do nieszczerości swoich sług. Jej żal dopełniały częste wyjazdy męża za granicę, w których nie mogła brać udziału. Przed jednym z takich wyjazdów młoda małżonka obwieściła swemu  wybrankowi, że właśnie spodziewa się potomka. Szczęśliwy mąż, żegnając się z wylęknioną  żoną, z radości na wieść o dziecku podarował jej wspaniały rodzinny klejnot przekazywany z pokolenia na pokolenie. Była to naturalnej wielkości złota kaczka siedząca na jedenastu złotych jajach, z których każde podobno wypełnione było kosztownymi dukatami. Hrabina bardzo się ucieszyła z prezentu, który miał umilać jej godziny rozstania z mężem. Minęło kilka tygodni. Pewnej marcowej nocy 1811 r. sen hrabiny przerwała łuna światła. Okazało się, że wybuchł bunt służby i zamek stanął w ogniu. Wszyscy zdążyli uciec z obiektu, młoda pani pozostała sama. Przerażona nie wiedziała, co robić, bo ogień wdzierał się już do jej komnaty. Nie mogła uciec głównym wyjściem, bo żar i dym z płonącej klatki schodowej podchodziły coraz wyżej. Zdruzgotana hrabina, zalewając się łzami, oparła się o konsolkę stojącą pod lustrem. Nagle jedna ze ścian drgnęła i odsunęła się, ukazując tajemne schody do podziemi. Hrabina odruchowo złapała złotą kaczkę stojącą na sekretarzyku i zbiegła w dół. Długo błądziła po mrocznych korytarzach, coraz bardziej zmęczona i głodna. Wreszcie zobaczyła światło. Ostatkiem sił dobiegła do owej jasności. Wtedy okazało się, że od zbawiennego wyjścia dzielą ją metry nie do przebycia bez drabiny. Okienko było tak wysoko... Dziewczyna bezskutecznie przez długie godziny wołała o pomoc. Wreszcie zziębnięta i zrezygnowana zaczęła głośno płakać. Łzy pociekły na złotą kaczkę, która pod ich strumieniem wyszła z koszyka i zaczęła pływać we łzach swej pani. Hrabina niestety umarła z wycieńczenia i głodu, a złota kaczka prawdopodobnie nadal pływa gdzieś w podziemiach i pilnuje szczątków swej pani.

Jak mówią stare przekazy, złotą kaczkę może odnaleźć śmiałek urodzony w niedzielę, jeśli w pierwszy dzień Wielkanocy zejdzie do podziemi i wiedziony dobrymi intencjami pójdzie przed siebie...
R.
Tekst pochodzi ze strony www.miastoknurow.pl | Copyright © 2009 - 2012 MEDIA ŚLĄSKIE