Druga najstarsza Polka mieszka w Gliwicach!

Druga najstarsza Polka mieszka w Gliwicach!

Przeżyła dwie wojny światowe. Ma dwie córki w wieku 87 i 88 lat, doczekała się wnuków, prawnuków i praprawnuków. W czerwcu skończy 110 lat. Poznajcie historię wyjątkowej gliwiczanki, pani Tekli.

Tekla Juniewicz urodziła się 10 czerwca 1906 r. w Krupsku, 40 km od Lwowa. Tam spędziła pierwsze lata swojego życia. Ojciec małej Tekli pracował u hrabiego Lanckorońskiego, pomagał w utrzymaniu stawów. Mama zajmowała się domem. – Moja mama była piękną kobietą. Umarła podczas I wojny światowej, a ja trafiłam do szkoły prowadzonej przez siostry Szarytki w Przeworsku. Tymi ochronkami opiekowała się księżna Lubomirska. Uczyłam się tam szyć i haftować, pracowałam też w kuchni. Pamiętam, że siostry miały piękne nakrycia głowy. Lubiły mnie i dobrze traktowały. Nazywały mnie „Kluska” – śmieje się pani Tekla i sięga po drugi kawałek ciasta z patery stojącej na stole.

tekla1

 

Na ślubnym kobiercu Tekla Juniewicz stanęła w 1927 r. i przeprowadziła się do Borysławia, gdzie jej mąż podjął pracę w kopalni wosku ziemnego. W listopadzie 1945 r., podczas repatriacji, wraz z mężem i córkami opuściła wschód. Zostały tam jednak jej siostry. Juniewiczowie planowali przenieść się do Wałbrzycha, jednak za namową znajomych z którymi podróżowali wysiedli, gdy pociąg zatrzymał się w Gliwicach. Przyjechali pociągiem, z częścią majątku w wielkiej składanej szafie, która jednocześnie pełniła funkcję podróżnego kufra. Ta szafa jeszcze przez lata stała w mieszkaniu pani Tekli. – Przez dwa miesiące, od września do listopada czekaliśmy na pociąg, który zawiózł nas do Sambora na Ukrainie. Stamtąd przyjechaliśmy do Gliwic. W wagonie spędziliśmy dwa tygodnie. Znajomi namówili nas, żebyśmy wysiedli w Gliwicach, bo tu jest praca. Później pomogli nam załatwić mieszkanie i pracę w kopalni Sośnica dla męża– wspomina pani Tekla.

Zamieszkali w Sośnicy. Pani Tekla zajęła się domem i córkami – Janiną i Urszulą. – Mama dbała o nas, ale nie rozczulała się zbytnio. Tatę poznała w wieku 21 lat w Przeworsku. Wynajmował pokój u jej koleżanki. Mama ją odwiedziła i tak się zaczęło. Mama zawsze wspomina, jak tata przysłał jej w środku zimy paczkę z bukietem bzu. Bardzo ją to wzruszyło. Bardzo lubi bez. Tata był starszy od mamy o 22 lata. Zmarł 36 lat temu. Miał 96 lat. Mama zawsze była bardzo lojalna wobec niego. Była też bardzo konkretną osobą. Nigdy nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Do dzisiaj zawsze mówi to, co myśli – mówi córka Janina.

Pani Tekla mieszka w niewielkiej kamienicy z wnukiem Adamem, który pomaga jej w codziennych sprawach. Do 103 roku życia mieszkała sama. Doskonale sobie radziła, paliła w piecu, załatwiała codzienne sprawy.  – Teraz babcia wymaga już pewnej opieki, ale jest w świetnej kondycji. Nie choruje, nie chodzi do lekarza, nie zażywa lekarstw, tylko witaminy. Otwiera okno nawet, gdy na zewnątrz jest – 10 st. C. Atom jej nie ruszy. Jest harda – mówi Adam, wnuk pani Tekli.

tekla

Tekla Juniewicz przeżyła dwie wojny. Pierwsza wybuchła, gdy miała 8 lat. Na ten temat się nie wypowiada, ale rodzina pani Tekli mówi, że chętnie ogląda w telewizji programy dokumentalne poświęcone wojnie. – Babcia zawsze powtarza, że obie wojny były straszne, ale II wojna światowa była nieporównywalnie straszniejsza. W pierwszej nie było aż takiej bezwzględności i zagłady na masową skalę. Gdy widzi na ekranie Hitlera albo Stalina grozi im palcem i mówi „znam ich” – mówi Adam.

Pani Tekla przez całe życie była bardzo aktywna. Nie lubiła stagnacji, zawsze była w ruchu. Lubiła kino, grę w karty i kwiaty – uprawiała ogródek. – Lubiła też towarzystwo i podróże. Zwiedziła całą Polskę. Przed wojną zawsze na 11 listopada jechała do Warszawy, żeby zobaczyć paradę wojskową. Bardzo dużo też czytała. Dostała dwie nagrody z biblioteki dla najbardziej aktywnego czytelnika  – mówi córka Janina.

Nie ma recepty na długowieczność. Gdy pytam panią Teklę jak żyć, by dożyć tak sędziwego wieku, pani Tekla tylko się uśmiecha. – Nie ma żadnego sposobu. Babcia zawsze tłusto jadła, smażyła na smalcu, używała pełnotłustego sera i dużej ilości majonezu, a tort robiła z osiemnastu jaj. Cała tajemnica polega na tym, że babcia nie wracała do przeszłości, nigdy nie rozpamiętywała, kto jej co złego zrobił. Odcinała się od złych rzeczy i stresu. Gdy coś poszło nie tak zawsze powtarzała, że dobrze, że tylko tyle się narobiło – mówi wnuczka Anna.

Pani Tekla ma dwie córki, 5 wnuków, 4 prawnuki,  2 praprawnuków. – Dzięki Bogu zdrowo się czuję i rodzinę mam bardzo dobrą. Dbają o mnie. Kawalera nie szukam, zjeść lubię, a i troszkę dla zdrowia wypiję. Ubolewam tylko, że znajomych już nie mam, bo pomarli. Jakbym miała samochód, to bym pod Lwów pojechała zobaczyć, czy dom jeszcze stoi – mówi pani Tekla.

TEKST: Monika Foltyn – „Miejski Serwis Informacyjny – GLIWICE”


Komentarze

  1. Widać, ze nawet artykuł dotyczący tak długo żyjącej Pani jest powodem do klin politycznych. To jest już żałosne co się na tej stronie dzieje. Gorzej normalnie niż te marsze kodu, które robią tylko i wyłącznie dużo zamieszani, a zero pożytku. Mam wrażenie, ze ludzie zazdroszczą tak długich lat życia tej kobiecie. Życzę jej dużo zdrowia i wiele lat życia w gronie życzliwych ludzi a nie takich co tak prymitywnie komentują na tej stronie.

  2. ale prukwa

  3. Jurek Ratownik

    Zostawcie Maćka we spokoju, to je fajny mondry radny

  4. Czy był tam Maciej Kandzior?

  5. Gratulacje dla pani Tekli. Wszystkim, którzy czytają tę piękną historię muszę wspomnieć, że osoby które ukończą 100 lat dostają z ZUSu dodatek do rent lub emerytur w wysokości 3,3 tysiąca. Warto dożyć. Życzę wszystkim serdecznie.