Rottweilery szalały, ale nikt nie zareagował - Wiadomości Knurów – miastoKnurów.pl

Twoje konto

Wiadomości

Rottweilery szalały, ale nikt nie zareagował

30 Marca 2011 18:34

Rottweiler
Rottweiler

Przed szkołą w Gierałtowicach przez ponad dwie godziny biegały dwa rottweilery bez kagańca. Policjant spod numeru 112 był zbyt zapracowany, żeby zająć się sprawą, Centrum Ratunkowe uznało, że to nie ich problem, a w urzędzie gminy nie miał kto wezwać rakarza - pisze "Gazeta Wyborcza".

Patrycja mieszka w centrum Gierałtowic. Okna jej domu wychodzą na gminny zespół szkolno-przedszkolny, w którego skład wchodzą podstawówka, gimnazjum oraz przedszkole. W środę o 6.45 zobaczyła, jak wokół budynku biegają dwa potężne rottweilery. Nie miały kagańca i obroży.

Chwyciła więc za telefon i wykręciła numer alarmowy 112. Chciała, żeby ktoś złapał rottweilery, zanim dojdzie do nieszczęścia. Jej zgłoszenie odebrał oficer dyżurny gliwickiej policji [Gierałtowice podlegają komendzie w Gliwicach - przyp. red.] i kiedy usłyszał o co chodzi, stwierdził, że w tej sprawie musi ją przełączyć do Centrum Ratunkowego. To instytucja, która koordynuje działania wszystkich służb ratunkowych w powiecie. Patrycja po raz kolejny musiała opowiedzieć, o co jej chodzi. Podczas tej rozmowy cały czas obserwowała psy hasające przed wejściem do szkoły. - Dyspozytor centrum ratunkowego stwierdził jednak, że to sprawa urzędu gminy. I zaproponował, że mnie tam przełączy - mówi Patrycja.

Problem jednak w tym, że urząd gminy w środy czynny jest dopiero od godziny 7. Kobieta musiała więc czekać, aż urzędnicy przyjdą do pracy. Kiedy po kilkunastu minutach w końcu się tam dodzwoniła, urzędniczka, która odebrała telefon, przyznała, że idąc do pracy widziała tylko jednego rottweilera. - Szczęka mi jednak opadła, kiedy zapytała mnie, czy mam pomysł, jak rozwiązać ten problem - wspomina Patrycja.

Dalej było jeszcze bardziej absurdalnie. Kiedy Patrycja powiedziała pracownicy urzędu, że trzeba wezwać kogoś, kto złapie psy, usłyszała, że kierownik, który zajmuje się tymi sprawami, najwcześniej będzie dopiero za godzinę. Trzeba więc poczekać. - Poprosiłam więc o numer na posterunek w Gierałtowicach, ale urzędniczka stwierdziła, że nikogo tam nie będzie, bo on jest otwarty tylko kilka godzin dziennie - mówi Patrycja.

Kobieta znalazła więc numer na komisariat w Knurowie i po raz kolejny opowiedziała historię z rottweilerami. Tym razem tamtejszemu dyżurnemu. - Kiedy zaczął mnie dopytywać, czy one są agresywne, to ręce mi opadły. Czułam, że zadzwoniłam z niechcianym przez nikogo problemem - mówi Patrycja. Jej zgłoszenie zostało jednak przyjęte, a po godz. 9 jeden z patroli złapał biegające psy. Okazało się, że w tym czasie znalazł się też ich właściciel.

- I został ukarany mandatem w wysokości 200 zł - mówi nadkomisarz Marek Słomski, rzecznik komendy miejskiej w Gliwicach. Wyjaśnia, że policjant obsługujący numer 112, który jako pierwszy odebrał zgłoszenie o rottweilerach, nie mógł się zająć sprawą, bo miał kolejkę oczekujących telefonów. - Dlatego też przekazał rozmowę do Centrum Ratunkowego, bo jego pracownicy mają większe moce przerobowe oraz bazę danych numerów służb zajmujących się różnymi sprawami - mówi Słomski.

Tomasz Wójcik, komendant Centrum Ratownictwa, przekonuje, że gdyby w zgłoszeniu była informacja, że rottweilery są agresywnie lub kogoś atakują, to dyspozytor natychmiast wezwałby służby. W tym wypadku tak jednak nie było. - Często też dostajemy telefony o bezpańskich psach, które jak się potem okazuje mają właścicieli, a ci pretensje, że wywieziono je do schroniska podczas spaceru. Dyspozytor założył, że rottweilery to nie są psy, które z reguły biegają bezpańsko - mówi Wójcik. Przyznaje, że w tej sytuacji trzeba się będzie zastanowić nad zmianą procedur.

Janusz Korus, wicewójt Gierałtowic, nie ma wątpliwości, że zachowanie urzędniczki, z którą rozmawiała Patrycją było nieprawidłowe. - Przecież mamy podpisaną umowę ze schroniskiem w Rybniku, którego pracownicy wyłapują takie psy. I wcale nie trzeba kierownika referatu, żeby prosić ich o interwencję - mówi Korus. Zapewnia, że wyjaśni sprawę, aby w przyszłości sytuacja się nie powtórzyła. - Najważniejsze jednak, że nie doszło do tragedii - podkreśla.
new

Komentarze:

Gość: Maciek  |  31.03.2011 22:24

Precz z psami z bloków!!!!!!!!!

Gość: mario  |  31.03.2011 21:43

standard w polsce

Gość: Franek  |  31.03.2011 12:18

i ja sie pytam, gdzie byli rodzice, gdzie byli???

Gość: rakarz  |  31.03.2011 00:51

"gdyby w zgłoszeniu była informacja, że rottweilery są agresywnie lub kogoś atakują, to dyspozytor natychmiast wezwałby służby" - dobre :) Proponuję panu udział w programie "Zabij mnie śmiechem"...
PO prostu POlska, każdy ma wszystko w....

Gość: Grot  |  30.03.2011 18:44

Polska spychologia, uważam, że kilka osób powinni stracić pracę.

Dodaj komentarz:

Opinie osób niezalogowanych są umieszczane po akceptacji moderatora.

Zaloguj się lub zarejestruj, jeżeli chcesz aby komentarz został zamiezczony niezwłocznie po jego napisaniu.

Start  |   Wiadomości  |   Rozrywka  |   Sport  |   Galeria  |   Telewizja Knurów  |   Plan miasta  |   Konkursy  |   Miasto  |   Regulamin  |   Reklama  |   Kontakt  |   @info24
Miasto Knurów - miejski portal informacyjny - miastoKnurów.pl
Napisz do nas: | Telefon: 32 445-00-55 | #GG: 35532258 | Skype: miastoknurow.pl
Copyright © 2009 - 2012 MEDIA ŚLĄSKIE