Rosną koszty eksploatacji górniczej. Tylko w ubiegłym roku na likwidację szkód górniczych, które powstały na terenie gminy Gierałtowice wydano 26,9 mln złotych. W tym roku kwota ta wzrośnie o 20%, mimo wszystko przedstawiciele Kompanii Węglowej są zadowoleni z postępu prac.
W granicach administracyjnych gminy Gierałtowice eksploatację górniczą prowadzą dwie kopalnie: Sośnica-Makoszowy oraz Knurów-Szczygłowice. Łącznie obie na tym terenie wydobyły w ubiegłym roku 3,7 mln ton węgla.
Plan na 2011 rok zakłada podobny poziom wydobycia, jednak koszty usuwania skutków takiej eksploatacji dosyć intensywnie rosną. Związane jest to m.in. z prowadzonymi robotami mającymi na celu regulację Kłodnicy oraz likwidację zagrożenia powodziowego w rejonie Przyszowic i Paniówek.
Jak informuje portal wnp.pl w ubiegłym tygodniu odbyło się posiedzenie Zespołu Porozumiewawczego do spraw koordynacji eksploatacji górniczej pod terenami gminy Gierałtowice. Przedmiotem obrad były m.in. zagadnienia związane z realizacją uchwał zespołu podjętych na poprzednim posiedzeniu, przebieg eksploatacji górniczej w IV kwartale 2010 r. i I kwartale 2011 r. oraz zamierzenia eksploatacyjne w II i III kwartale 2011r.
Jak podkreślają przedstawiciele Kompanii Węglowej nadal główną przeszkodą w realizacji zadań związanych zarówno z zabezpieczaniem terenu, jak i usuwaniem szkód są trudności w pozyskiwaniu praw do dysponowania na cele budowlane nieruchomościami osób fizycznych. Mieszkańcy często nie zgadzają się z propozycjami finansowymi Kompanii, a tym samym sprawa się przeciąga.
Dodatkowo jak informuje wnp.pl podmioty wymienione w ustawie z dnia 8 lipca 2010 r. o szczególnych zasadach przygotowania do realizacji inwestycji w zakresie budowli przeciwpowodziowych odmawiają podjęcia się roli inwestora zadań, co uniemożliwia nabycie praw do nieruchomości w trybie administracyjnym, a tym samym blokuje możliwość rozpoczęcia robót.
W całej sprawie najbardziej cierpią jednak mieszkańcy, gdyż to oni głównie odczuwają skutki eksploatacji. Po ubiegłorocznej powodzi w Paniówkach i Przyszowicach ciągle wyczuwalny jest strach przed powtórką, tymczasem w wielu innych miejscach pękające ściany i osiadający teren nie wzbudzają optymizmu.
R.