Daniel Kaczmarczyk, którego bliżej znamy jako DKA świętuje w tym roku dziesięciolecie swojej kariery. To idealny moment na podsumowanie, ale też wydanie świeżego materiału. Z początkiem czerwca na rynku ukazała się płyta „Dekada”. Mamy dla Was wywiad z DKA w którym przeczytacie o nowym materiale, kulisach jego powstawania, a także fanach i planach na przyszłość.
Daniel jest producentem muzycznym, ale również wokalistą. Swoją przygodę z muzyką rozpoczął gdy miał 7 lat. Ukończył szkołę muzyczną I stopnia i uczęszczał do szkoły muzycznej II stopnia. Na polskiej scenie pojawił się oficjalnie w 2003 roku, choć już dwa lata wcześniej nagrywał swoje pierwsze numery. Najbardziej znane kawałki z pod marki DKA to "Jak by to było", "Wybacz" czy też "Marzenia".
Nową płytę promuje nagranie „To był dobry dzień”, gościnnie pojawiają się tu Doniu, Alan Baski oraz Patrycja Śmieja. Prezentujemy Wam teledysk do tego kawałka, a wszystkich zainteresowanym albumami „Dekada” z autografem DKA odsyłamy do konkursu:
Wygraj album Dekada z autografem DKA!.
miastoKnurów.pl: Album „Dekada” to dla Ciebie podsumowanie 10 lat działalności na scenie?
Daniel Kaczmarczyk aka DKA: „Dekada” to dziesiąta płyta, cztery pojawiły się tylko w Internecie, a ta jest szóstą dostępną w sklepach. Dziesięć lat, dziesięć płyt, ja mam w tym roku trzydzieści lat, więc te dziesiątki jakoś tak się kumulują - fajny moment, żeby podsumować i zamknąć te dziesięć lat.
miastoKnurów.pl: Jak z Twojej perspektywy muzyka firmowana przez DKA zmieniała się przez te lata?
DKA: Jeśli chodzi o zmianę stylu – wydaje mi się, że jest podobnie. Na pewno na kolejnych płytach można zauważyć, że są one co raz bardziej dopracowane. Zarówno pod względem instrumentalnym, aranży i tekstów. Człowiek na tym etapie bardzo się rozwija, pracuje z ludźmi, którzy mają większe doświadczenie – na początku niemal wszystko było robione praktycznie w domu. Teraz moja muzyka jest w miarę dojrzała, nie zmieniło się dużo, ale co oczywiste w miarę upływu czasu nabrałem dużego doświadczenia.
miastoKnurów.pl: Jak to wygląda od strony produkcyjnej, nadal pracujeszw domu, czy też masz swoje studio?
DKA: W przypadku „Dekady” 10 utworów na 13 jest wyprodukowanych przeze mnie. Nagrywamy wszystko w profesjonalnym studiu, aczkolwiek jeśli chodzi o tworzenie samej warstwy muzycznej - pracuję w domu, ponieważ większość tych prac odbywa się z pomocą komputera. Najważniejsze rzeczy czyli nagranie wokali, mastering, miks utworów - to już działania w studiu.
miastoKnurów.pl: Siadasz w domu wieczorem i myślisz sobie „zrobię jakiś numer”?
DKA: Tak to wyglądało przez długi okres czasu. W ubiegłym roku siadałem do komputera, robiłem podkład. Z resztą mam nawet swoją stronę DonKilla Beats, gdzie umieściłem wszystkie instrumentale, których nie użyłem na płycie. Można ich posłuchać, a nawet ściągnąć. Była dosyć ostra selekcja na tę płytę. Teraz zrobiłem sobie przerwę i na pewno przez najbliższy czas nie zrobię nic jeśli chodzi o nagrywanie – wakacje!
miastoKnurów.pl: W singlu „To był dobry dzień”, który promuję nową płytę pojawia się również Doniu. Jak doszło do współpracy?
DKA: Donia poznałem w samolocie, kiedy on leciał do Chicago na koncerty z Ascetoholix, a ja leciałem na studia. To było w momencie, kiedy wydałem „Debiut”. On mnie skojarzył tak naprawdę i tym sposobem się poznaliśmy. W przypadku „To był dobry dzień” napisałem do Donia czy chciałby się dograć do numeru, wysłałem kawałek, on odesłał świetną zwrotkę i tak kawałek się dopiął. Do tego zaprosiłem do chórków Patrycję Śmieję i Alana Baskiego, który z Liberem nagrał bardzo fajny numer. Tym sposobem powstało nagranie, które jeśli chodzi o wokale jest bardzo bogate.
miastoKnurów.pl: Na płycie pojawiają się również debiutanci. Jak dochodzi do współpracy, skąd wyławiasz te młode głosy?
DKA: Od samego początku staram się wiązać z ludźmi, którzy zaczynają. Może wrócę do człowieka, na którego postawiłem i któremu się udało. To jest Marcin Pawłowski czyli Paw. Nagrał ze mną kilka utworów gdy miał jeszcze 16 lat, a później okazało się, że Marcin dostał propozycję aby robić podkłady dla duetu Merkalt Ball, który później zwyciężył w „Mam Talent!”. Jemu się udało, a ja bardzo lubię stawiać na młodych ludzi. W przypadku Martyny Wolsztyńskiej i Patrycji Śmieji, obie dziewczyny usłyszałem w Music Joy, zapytałem czy chcą nagrać się na płytę i udało się. Myślę, że będziemy nadal współpracować. Piecu z kolei zaraz po nagraniu dostał się do „Bitwy na głosy” i też pokazał się z doskonałej strony. Mam jakiegoś farta do ludzi.
miastoKnurów.pl: Goście pojawiają się również na koncertach?
DKA: W tej chwili mamy taką stałą ekipę to Piecu i Patrycja. Wszystkich nie da rady zabrać, powiedzmy wprost to nie to samo co przykładowo Budka Suflera - u nas to hobby. Na pewno całkiem inaczej moje koncerty wyglądają teraz niż kilka lat temu, nie jestem na scenie już sam – mamy DJ’a, są chórki, wszystko ma ręce i nogi.
miastoKnurów.pl: Trudne pytanie mam dla Ciebie… czy z muzyki można żyć?
DKA: Ja nie żyję z muzyki. Znam wielu ludzi, którzy tak robią, ale w moim przypadku to ciągle dodatek. Nie chcę tego traktować jako pracę.
miastoKnurów.pl: Czyli jesteś osobą, która na co dzień normalnie chodzi do pracy?
DKA: Tak, oczywiście. Pracuję od kilku dobrych lat. Muzykę robię po godzinach. I chyba nie chciałbym, żeby muzyka stała się moją pracą… to ciężkie życie;)
miastoKnurów.pl: Kilka lat temu byłeś w USA, jak to się stało, że trafiłeś za ocean?
DKA: Miałem taki okres w życiu, jeszcze liceum, kiedy intensywnie trenowałem . Były też osiągnięcia m.in. mistrzostwo polski w skoku w dal juniorów i co ciekawe ludzie w stanach obserwują juniorów. Oni zauważyli mnie i napisali. Później rozpoczął się kontakt telefoniczny, zacząłem zdawać wszystkie egzaminy. Skończyło się tak, że wyleciałem. Pamiętam w samolocie, gdzieś w połowie drogi tak sobie pomyślałem „co ja robię?!?”.
miastoKnurów.pl: Ale byłeś i zostałeś…
DKA: Zostałem. Na początku byłe stres, ale później było fajnie już.
miastoKnurów.pl: Początek Twojej przygody z muzyką to właśnie USA?
DKA: Tak, wszystko zaczęło się w 2001 roku, czyli jeszcze stany. Zaczęło się tylko dlatego, że kolega z pokoju pokazał mi program do nagrywania muzyki. Pewnie nagrywał bym wcześniej, gdyby wiedział jak. Okazało się, że można podłączyć mikrofon, nagrać wokal, złączyć z muzyką i wyszło na to, że to fajnie brzmi.
miastoKnurów.pl: Byłeś zainspirowany tym co dzieje się za oceanem?
DKA: Pamiętam byłem bardzo zaskoczony, kiedy wszedłem do sklepu muzycznego. Zobaczyłem tę ilość płyt i ceny, które okazało się stosunkowo niewielkie. Półki uginały się od płyt. Przykładowo jest jedna wielka ściana tylko z hip hopem. Sam dużo takich płyt kupiłem. Nna pewno to mnie zainspirowało, podobnie jak i ludzie, którzy są bardzo otwarci na muzykę. Zupełnie inny rynek. Nauczyłem się tam tolerancji, jeśli chodzi o muzykę.
miastoKnurów.pl: Wróćmy do Polski… jesteś mocno związany z Knurowem, choć obecnie nie mieszkasz tutaj.
DKA: Tak, urodziłem się w Knurowie. Rodzice akurat mieszkali wtedy w Leszczynach. Ale w przyszłym roku przeprowadzam się do Knurowa. Krążę między Rybnikiem gdzie chodziłem do szkoły, Leszczynami i Knurowem… takie moje Trójmiasto;)
miastoKnurów.pl: Porozmawiajmy o teledyskach, które robisz sam. To kolejny Twój pomysł na siebie, pasja robienia wideo?
DKA: Wyszło to na pewno z potrzeby, bo powiem szczerze wydanie pieniędzy na skręcenie klipu to suma dokładnie taka jaką potrzebuję na wydanie płyty. Dla mnie jest to nieporozumienie. Zacząłem więc na początku sam się bawić, później całkiem fajnie szło. Teraz sam mam sprzęt, który pozwala coś ciekawego nakręcić. Fajnie się to składa.
miastoKnurów.pl: Bardzo dużo działasz w Internecie, masz chyba dzięki temu bardzo intensywny kontakt z fanami?
DKA: Często rozmawiam z fanami w ten sposób, miałem nawet swego czasu na Facebooku chat na żywo w wersji wideo. Udzielam się dosyć często, choć trochę prywatności trzeba zachować.
miastoKnurów.pl: Plany na przyszłość?
DKA: Promuję „Dekadę” bo to nowa płyta, oczywiście koncerty i mam nadzieję, że w przyszłym roku rozpocznę kolejną swoją dekadę, bo absolutnie nie mam zamiaru jeszcze kończyć.
miastoKnurów.pl: Dziękuję za rozmowę.
R.